bida z nędzą- moje ulubione koty

Tutaj poruszamy tematy nie objęte w innych działach.

Moderatorzy:Robert A., Jarek

asiarysia
Posty:487
Rejestracja:17 lutego 2010, 11:21

26 sierpnia 2010, 12:13

Otóż nauczam biologii. Ale muszę się przyznac,ze nie jest to "mój" zawód.Do tego trzeba miec powołanie :roll: Na moje usprawiedliwienie dodam, ze jestem dobroduszną belferką :)
Gdy w domu pojawiła sie Rysia a potem Rysiek, moja Myszka tez zrobiła sie bardziej nerwowa, często wymiotuje, załatwia się w zakazanych miejscach ( np na kuchennym stole :shock: ), schudła. I pomyslec, ze wprowadziłam nowe kotki, zeby Myszce nie było smutno, kiedy nikogo nie ma w domu......Najgorsze jest to,ze nowi mieszkańcy zupełnie ją zdominowali :( Ale to wytrwała bestia i jakos sobie radzi :)
Awatar użytkownika
Furia i Afera
Posty:2561
Rejestracja:30 czerwca 2009, 10:25
Lokalizacja:Kraków

26 sierpnia 2010, 16:02

Justyna dobrze zrobiłaś z tymi kroplami, o ile Hansowi pomogło. Ja w takich sytuacjach jestem strasznie bojaźliwa więc bym nie zaryzykowała albo poradziłabym się mojej siostry (co ma dwójkę dorodnych dzieciaków) i z zamiłowania interesuje się lekami i ich stosowaniem (farmaceutka bez wykształcenia :))

Mam nadzieje, że kociczka wyjdzie z tej "depresji", bo kobitki są takie delikatne!

A Ty Asiu jesteś "Panią nauczycielką" powiadasz... Hmmm w sumie fajnie :)

Muszę się Wam przyznać, że troszkę Wam zazdroszczę, bo ja aktualnie jestem w takcie poszukiwania pracy (z ostatniej w księgowości, zrezygnowałam po kilku długich latach), gdyż zorientowana jestem tylko na dział personalny, a z tym ostatnio na krakowskim Rynku ciężko :(
zoltazaba
Posty:1382
Rejestracja:30 kwietnia 2010, 09:05
Lokalizacja:Mazury/teraz Łódź

26 sierpnia 2010, 17:18

Dzięki wielkie za wsparcie- bo ja straszna panikara jestem. W przypadku Hansa stwierdziłam, że skoro mi pomogły, to może i dla niego będą dobre. Tym bardziej, że mu nie zakraplałam oczek tylko przecierałam wacikiem namoczonym kroplami. A że nie były to krople lecznicze, z antybiotykiem, na receptę, więc miałam odwagę chociaż spróbować :wink:
Elza jest naprawdę inna. W dodatku ostatnio jakby kasłała, próbowała coś odkrztusić. Chyba jednak nie jestem aż tak odważna i jak tylko odzyskamy kontenerek, a kasłanie będzie się powtarzać, pojadę z nią do weta :(
Ostatnio zmieniony 26 sierpnia 2010, 20:31 przez zoltazaba, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Furia i Afera
Posty:2561
Rejestracja:30 czerwca 2009, 10:25
Lokalizacja:Kraków

26 sierpnia 2010, 18:50

Doskonale Cie rozumiem, bo ja tez bym tak zrobiła! A Elza na pewno wróci do normy, może po prostu na gorszy czas - pogoda nie sprzyja.
zoltazaba
Posty:1382
Rejestracja:30 kwietnia 2010, 09:05
Lokalizacja:Mazury/teraz Łódź

26 sierpnia 2010, 20:43

Też mam nadzieję, że to tylko kwestia za długiego siedzenia na balkonie. Będę ją obserwować. W końcu nie bez powodu nasza dr Ania powiedziała, że byliśmy pierwszymi i właściwie jedynymi kandydatami do opieki nad Hansem; że niby moje panikowanie to przejaw odpowiedzialności za życia, które są w naszym domku :)
Elza je, pije, tylko jest taka osowiała, jakby zmęczona. Z drugiej strony szalała dziś z resztą kociej trójcy. Może już dorasta i okazuje się, że z niej taki kanapowy kot :?: Poczekam trochę i zadecyduję.
A w kwestii osobistego wątku w tym temacie to ja tylko 2 razy w życiu szukałam pracy jako bezrobotna; wliczając w to szukanie pracy po przeprowadzce do metropolii Łódź :wink: Obecna praca bardzo mi się podoba, lubię pacjentów- jest to pierwsza praca, w której wytrzymałam ponad rok 8)
asiarysia
Posty:487
Rejestracja:17 lutego 2010, 11:21

26 sierpnia 2010, 21:23

Justyno,
zwróc uwage,ze przez ostatnie tygodnie wiele zmieniło sie w zyciu Helgi i Elzy...Mnóstwo nowych sytuacji, emocji, walki o hierarchię... Moze Elza jest tym juz zmęczona, może to ją przerosło, moze jest słabsza psychicznie od Helgi? :? Póki je, normalnie sie załatwia i czasem się bawi, nie zamartwiaj się !
Asiu,
uzbroj się w cierpliwośc, lepiej dłuzej szukać i potem pracowac w swoim zawodzie, niz brać byle co i potem chodzić z cięzkim sercem do nielubianej pracy. W moim przypadku zwolnienie się samej z pracy w szkole byłoby nierozsądne, ale w głębi serca marzę, aby zabrakło dla mnie etatu. A na to sie zapowiada :wink: Na szczęście kilka lat temu rozpoczęłam własną działalność. Nie jest lekko pracowac na dwa fronty ( przez 6 lat nie miałam wakacji :)), ale jak mnie zwolnią ze szkoły :lol: ,to przynajmniej nie zostanę na zupełnym lodzie :wink:
Pozdrawiam Was, moje ulubione Forumowiczki :)
Awatar użytkownika
Furia i Afera
Posty:2561
Rejestracja:30 czerwca 2009, 10:25
Lokalizacja:Kraków

27 sierpnia 2010, 07:17

Bidna ta "nasza" Elzunia :( ale będzie dobrze!!! Cała trójka ustabilizuje sobie życie codziennie "w stadzie".

PS. Asiu i Justyno: Zazdroszczę Wam gdyż ewidentnie mam zadatki na pracoholika, ale pracoholika z pasją :) Brakuje mi tego codziennego zaangażowania w wir pracy i wieczornego zmęczenia :) Chociaż nie mogę narzekać na brak zajęć w ciągu dnia.
A tak jak zauważyła Asia dlatego wciąż szukam, ponieważ chcę robić to co kocham i w czym się czuje najlepiej - pracy z ludźmi i dla ludzi...
zoltazaba
Posty:1382
Rejestracja:30 kwietnia 2010, 09:05
Lokalizacja:Mazury/teraz Łódź

27 sierpnia 2010, 08:22

Jakże się cieszę, że wirtualnie miziacie i przytulacie naszą skołowaną Elzę. Chyba macie rację, że to wszystko na tle nerwowym. Rzeczywiście Elza stoi niżej w hierarchii niż Helga. Wygląda własnie bardziej na zmęczoną niż chorą. I ta jej ogromna potrzeba przytulenia, schowania się w ramionach dużego i silnego. Staramy się jej to zapewniać.
Z początku wyglądało, że to właśnie Helga nie akceptuje nowej sytuacji, że to ona gorzej znosi obecność Hansa. A teraz biegają po domu 2 szalone czarne koty a szary grzecznie leży na pufce.
A tak przy okazji: rzadko słyszę słowa "moja ulubiona". Jakże miło i ciepło zrobiło mi się na serduchu :D Ale to pewnie dlatego, że na odległość nikt nie jest w stanie zgadnąć jak wredny mam charakter :lol:
W kwestii pobocznej: miałam kiedyś pracę, do której wstawałam ze łzami w oczach. Nienawidziłam jej szczerze i głęboko :cry: Ale musiałam utrzymać mieszkanie, Ewarysta i Żabę. To był straszny czas w moim życiu :!: Dobrzez, że już minął :) Teraz łączę w pracy kontakt z ludźmi i papierki, mam świetną szefową, więc po raz pierwszy nie rozglądam się za czymś nowym :)
Miłego dnia, bo u nas jest moja ulubiona jesienna pogoda: drobny, równy deszczyk i w miarę ciepło 8)
Awatar użytkownika
Furia i Afera
Posty:2561
Rejestracja:30 czerwca 2009, 10:25
Lokalizacja:Kraków

27 sierpnia 2010, 08:41

Ach "ulubiona" ech - to takie miłe słowa - nic dodać nić ująć :wink:

PS. Furia i Afera maja Was w zakładce przyjaciele :mrgreen:
zoltazaba
Posty:1382
Rejestracja:30 kwietnia 2010, 09:05
Lokalizacja:Mazury/teraz Łódź

28 sierpnia 2010, 17:02

Ekch, to ja teraz już zupełnie nie wiem, co powiedzieć... Jeśli o tej przemiłej zakładce to o nas, to całym stadkiem dygamy przed monitorkiem w kierunku Krakowa :oops:
zoltazaba
Posty:1382
Rejestracja:30 kwietnia 2010, 09:05
Lokalizacja:Mazury/teraz Łódź

28 sierpnia 2010, 20:12

Elzie zaczęło ropieć prawe oczko. Od jakiegoś czasu zauważyłam, że je mruży, jakby "puszczała oczko" do nas. Teraz pojawiła się ropka, ale tylko na prawym oczku. Chyba jednak bez weta się nie obejdzie. Biedactwo :(
asiarysia
Posty:487
Rejestracja:17 lutego 2010, 11:21

28 sierpnia 2010, 21:22

Justynko, nie przejmuj się, moze Burasce-Elzie wpadło cos do oczka? Na pewno to nic powaznego. Stres moze byc tez przyczyną osłabienia odpornosci, więc moze złapała jakas infekcję od Hansa ? Jesli była szczepiona na kocie choróbska ( w co nie wątpię) jej przebieg będzie łagodny.
Informuj regularnie co u niej słychać ! Biedna Elzunia :cry:
PS w zakładce przyjaciele mam dwie Forumowiczki, zgadnijcie które? :)
Awatar użytkownika
Furia i Afera
Posty:2561
Rejestracja:30 czerwca 2009, 10:25
Lokalizacja:Kraków

29 sierpnia 2010, 16:03

Bidzinka z Elzuni :( wydaje mi się, że Asia Rysia ma całkowitą rację i tak jak mówisz bez weta ani rusz.
zoltazaba pisze:Ekch, to ja teraz już zupełnie nie wiem, co powiedzieć... Jeśli o tej przemiłej zakładce to o nas, to całym stadkiem dygamy przed monitorkiem w kierunku Krakowa :oops:
O Was, o Was jakbym mogła nie o Was? :)
A do Krakowa jak najbardziej zapraszam :P wszystkie koty u nas mile widziane :) wpadnie jeszcze Asia ze stadkiem i imprezka murowana :)
asiarysia pisze:PS w zakładce przyjaciele mam dwie Forumowiczki, zgadnijcie które? :)
Kogo? :oops:
asiarysia
Posty:487
Rejestracja:17 lutego 2010, 11:21

29 sierpnia 2010, 16:34

Asiu, nie będe pisac, kogo mam w tej zakładce, bo pewnie i tak ich nie znacie :wink: , :lol:
Chetnie pokazałabym swoim "dzieciom" Prawdziwą Stolicę Polski, ale są to straszne dzikusy i pewnie dostałyby zawału serca, gdyby miały jechać samochodem taki kawał ( myslałyby ,ze jadą do weta :) ) i przebywać w nieznanym miejscu. Moje koty ukrywaja się w popłochu nawet na dźwięk domofonu! A jak Rysia miała alergię skórną zamawiałam wizyty domowe pani doktor :shock:
Może przyczyną jest to, ze większość dnia nie ma nikogo w domu ( z racji moich " dwóch prac" )i nie prowadzę intensywnego zycia towarzyskiegon( rzadko przyjmuje gosci- am dwie lewe ręce do gotowania :oops: )
zoltazaba
Posty:1382
Rejestracja:30 kwietnia 2010, 09:05
Lokalizacja:Mazury/teraz Łódź

29 sierpnia 2010, 19:09

W weekend wpadła na chwilę nasza dr Ania. Dla Elzy prześle receptę na kropelki. Na razie przemywam jej oczko kroplami, których używa też Hans. Dziewczyny były szczepione. Nie wydaje mi się, by to było coś hansopochodnego, raczej zawiało jej oczko.
Natomiast Ani nie spodobał się oddech Hansa i dla niego prześle receptę na antybiotyk. Więc może jednak mógł zarazić czymś Elzę, bo dokucza jej niesamowicie-skacze na nią, gryzie ją, itp.
Nasza trójca też nie znosi jazdy samochodem, więc raczej nie weźmiemy ich na tak daleką wyprawę. Musicie tak daleko mieszkać :?: :roll:
ODPOWIEDZ
  • Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 41 gości