Generalnie staramy się, żeby jadła Royal-a Renal, niestety jej to nie smakuje za bardzo. Dostaje wtedy jakieś gotowane mięso w niewielkiej ilosci i ryż albo gotowany makaron (glupio napisałem, przecież wiadomo że nie je surowego, suchego makaronu

) Ewentualnie tego Royala miesza sie z ryżem albo makaronem i doslownie skrapia sie kilkoma kroplami rosołu albo czegoś co ładnie pachnie. Generalnie podzielone ma posilki na 4 razy dziennie w mniejszych porcjach. Jak dostanie pełną michę i sie za bardzo naje, to zdarza się jej zwymiotować. Czasem jak napije się dużo wody to też zwraca. Ale chce wyraźnie powiedzieć, że nie pije przerażliwie dużo i często. Z oddawaniem moczu to jest tak, że jest go normalna ilość, czyli sporo. Wyprowadzana jest na spacer częściej niż przed chorobą, więc sika częściej w mniejszych ilościach. Co do apetytu. To na pewno nie jest tak, że go nie ma, bo miesko, miesko bardzio chętnie, o każdej porze dnia i nocy pochłonie. Nigdy nie chciała jadać suchych karm, zawsze trzeba było dodawać "zachęcaczy", wiec tu nic się nie zmieniło. Co jeszcze...Jej samopoczucie. Trudno mi do końca to ocenić, bo niestety w ostatnich dniach musiałem wyjechać służbowo, ale z opowiadań rodziny wynika że: Spi wiecej niz przed choroba, ale mniej niz przed kilkoma tygodniami kiedy miała poziom mocznika na poziomie 400, na spacery chodzi chętnie, choć czasem nie chce jej się wstać i trzeba do niej dużo gadać i zachęcać ją, mimo posłania na podłodze, ładuje się na wyrko bo chyba lubi wygodę na stare lata

, merda ogonem i ma zawsze wielką ochotę na głaskanie i pieszczoty, jest radosna pomimo swojego wieku, jest spokojna i widać w niej ogromną chęć do życia, cieszy się każdą chwilą. Lat ma z 10-15, mówimy że jest starsza od węgla

Nikt nie wie ile ma, u nas jest od kilku lat, wzięta ze schroniska. Wspominałem, że czasem plami swoje posłanko delikatnie krwawą wydzieliną. Nie jestem w stanie powiedziec czy z odbytu czy z dróg rodnych. Pije chyba zdecydowanie za mało jak na ropomacicze, choć wtedy chyba zrozumiały byłby stan nerek i poziom mocznika. A może jakieś zapalenie błony śluzowej macicy albo coś z zatokami okołoodbytowymi? Muszę dodać, że prawdopodobnie nie była w tym schronisku sterylizowana, trafiła tam jako staruszka, więc z tego co tam mówili to sobie odpuścili sterylizację.
Podsumowując, pies czuje się o niebo lepiej niż przed trzema tygodniami, kiedy jej stan był naprawdę taki, że przewracała się i nie miała siły podnieść, a jej oczy chyba prosiły o skrócenie cierpienia. Dzisiaj moge powiedzieć...cieszę się, że wtedy nie chciałem tego w ten sposób odczytać. Ciągle przecież jest jakaś nadzieja.