29 lutego 2012, 08:01
Postanowiłam .....
Nie wiem z jakiego miasta jesteś, ale powiem tylko tyle: OSTRZEGAM przed Lecznicą na ul. Wilczyckiej 14 w Warszawie (Włochy)!!!!
Doktór wykonała zabieg kastracji naszego kochanego psiaczka, zapewniając nas, że wszystko jest w jak najlepszym porządku ... odbierając Psa z lecznicy, zauważyliśmy opuchnięcie / rozdęcie klatki piersiowej(lewy bok-żebra).Po zadaniu pytania, dlaczego tak jest, odpowiedź padła - to normalne objawy po narkozie i że nasz pies jest prawdopodobnie uczulony na substancję podaną do znieczulenia ...Noc nie przespana, bardzo silne wymioty u psa połączone ze skurczami brzucha, nad ranem ciągłe picie wody i natychmiastowe wymioty ... telefonując rano do lecznicy, pani doktór kazała czekać, gdyż jest to normalny objaw po narkozie, a w ogóle pies może mieć uczulenie na antybiotyk lub lek przeciwbólowy ...nie wytrzymaliśmy, pojechaliśmy do lecznicy, pokazaliśmy lekarce psa, jego opuchliznę - pomacała po brzuchu, zmierzyła temp. podała kroplówkę i zastrzyk przeciwwymiotny i ... odesłała do domu, twierdząc, że jego stan jest stabilny.... dzwoniliśmy jeszcze kilka razy do lecznicy, pies nadal wymiotował, dyszał, serce biło mu bardzo szybko, leżał tylko w jednym miejscu lub stał ... odpowiedź - normalne, narkoza, serce bije szybko, bo mało pił ... o 19 ostatnia rozmowa telefoniczna, w której do ww. objawów doszło silne ślinienie się, ochłodzenie ciała i osowiałość - znów zostaliśmy zapewnieni, że dla doktór stan psa jest stabilny, nie dawać mu wody, obserwować, ale według niej nie ma zagrożenia, a jutro przyjechać na 10.00 na kroplówkę i antybiotyk, no chyba, że nagle stan ulegnie pogorszeniu (??? nie wiem czy można bardziej) to jechać do lecznicy całodobowej .... o 23.00 zadzwoniliśmy po raz ostatni, informując, że pies już nie wstaje (!!), wtedy pani doktór powiedział - no to jechać, jechać (!!!). Gdy tylko lekarze z kliniki całodobowej zobaczyli naszego psa, od razu postawili diagnozę "przecież on ma skręcony żołądek!!!! )Pomimo kilkunastominutowej reanimacji (pies jeszcze żył po przywiezieniu do kliniki)nie udało się niestety Go uratować .... Nie mogli uwierzyć, że lekarz przeprowadzający kastrację, nic nie zauważył (czasami podczas nieumiejętnego przekręcania psa w narkozie na stole operacyjnym dochodzi do obrzęku /skręcenia żołądka, któremu mówiło się o późniejszych objawach, który widział i badał psa na drugi dzień - nie zareagował!! Osobiście udamy się z mężem podziękować serdecznie za zabicie naszego kochanego przyjaciela !!!!Pies odszedł w ciągu nie całych 2 dni ... a zapewniano nas, że nic mu nie grozi ...