jarek pisze:tak tylko jest to dużo droższa obcja a niech mi Pani wierzy że badamy setki próbek moczu rocznie i ten przypadek o którym pani dywaguje zdarza się bardzo bardzo rzadko, a leczenie jego jest niesamowicie proste odstawić zakwaszacze i leczy się w ciągu paru dni.
Wracam do tematu, bo tak mnie to zastanowilo i teraz wiem czemu chyba
To porownajmy te koszty.
Wedlug mnie, jesli kotu nic sie nie dzieje (pije tak jak dotychczas, brak zmian w zachowaniu, sika tak samo i w takiej samej ilosci, nie widac w moczu krwi ani nie ma on silniejszego zapachu - mowimy o kotach juz po kastracji/sterylizacji) to badanie moczu wystarczy zrobic raz na rok/ przyjmijmy bezpieczniejszy okres pol roku. Badanie moczu - zawiezionego osobiscie do laboratorium - w Warszawie kosztuje 15 zl. Czyli
koszt roczny minimum = 15 zl, koszt maximum = 30 zl (bazuje na cenach warszawskich ale podejrzewam, ze proporcje sa wszedzie podobne, szczegolnie w wiekszych miastach w Polsce).
Przyjmujac "profilaktyke" proponowana przez Pana, trzeba liczyc ze na 1 kota (mniej wiecej) miesiecznie wychodzi 1 tubka Uropetu, czyli miesiecznie koszt okolo 40 zl. Do tego, przy kazdem zakwaszaniu, trzeba robic profilaktycznie badanie moczu, zeby go
zbytnio nie zakwasic, powiedzmy raz na 2 miesiace dla rownych rachunkow. Czyli
roczny koszt to 480 zl (Uropet) plus badania 90 zl = 570 zl
Pomijam przypadki, kiedy opiekun poslucha takich rad i dodatkowo "profilaktycznie" bedzie kota karmil karma lecznicza, bo one sa dosc drogie. Pomijam rowniez koszty ewentualnego leczenia szczawianow, przytkania, cewnikowania jesli kot sie zatka - bo to moze sie zdarzyc w obu wersjach...
Czyli mamy rocznie 30 zl plus koszty Uropetu,
o ile wyjda fosforany versus staly koszt 570 zl. To na czym polega ta oszczednosc, bo nie bardzo rozumiem?
